czwartek, 4 września 2025

 

CO DALEJ Z PAKĄ SĘDZISZA?

RZECZ O AMBITNYM MUZYKOWANIU

 

Jest początek lat 60-tych. W Ameryce króluje rock and roll, a w Polsce dynamicznie rozwija się big bit jego polska, gitarowa odmiana. Niebiesko – Czarni, Czerwono – Czarni, wkrótce potem Czerwone Gitary to gdańskie zespoły rockowe, które swoją grą rozpalały głowy i serca ówczesnej młodzieży. Gra na elektrycznej gitarze w szkolnym lub zakładowym bigbitowym zespole to marzenie chłopców z tamtych lat. Jednak tylko nielicznym to się udaje. Na przeszkodzie stoi brak instrumentów, ich wysoka cena, a także mała liczba nauczycieli gry na gitarze. Jednak tu i ówdzie pojawiają się sprowadzane z Czechosłowacji gitary marki JOLANA. Na instrumentach tej firmy sporadycznie grali Eric Clapton, Jimi Hendrix i inni. Naprzeciw marzycielom wychodzi miesięcznik Młody Technik, który w kilku numerach publikuje instrukcje samodzielnej budowy gitary elektrycznej. I oto młody sędziszowianin Józio Biedroń, nie bez trudu, konstruuje dla siebie w pełni sprawny instrument. Jak dzisiaj wspomina: Korpus gitary wyciąłem z lipowej deski, a gryf z klonowego klocka o podłużnych słojach. Dokładnie umiejscowiłem progi na gryfie i mostek na korpusie. I gitara o ostrym, elektrycznym dźwięku stroiła doskonale. Pierwszym wzmacniaczem było analogowe radio AGA.

KORMORANY

Tymczasem w Sędziszowie, w Domu Kultury co czwartek i co sobotę tańczono zapamiętale. Grali zawodowcy po średniej szkole muzycznej: sędziszowianin Jan Cyzio – utalentowany klawiszowiec, oraz Jan Babula - trąbka, związany małżeńsko z sędziszowianką Krysią Kowalską. Towarzyszyli im zapraszani przez Babulę różni, profesjonalni rzeszowscy perkusiści. Babula i Cyzio grali porywająco. W snach grałem razem z nimi opowiada Biedroń – Śniłem tym mocniej, bo lekcji muzyki głównie harmonii podpartej grą na akordeonie uczył mnie Jasiu Cyzio. Pod jego okiem ćwiczyłem też, ze zrozumieniem, gitarowe chwyty i akordy. Ode mnie douczał się mój przyjaciel Kaziu Tomaszewski. Miał sprowadzoną z Czech prostą JOLANĘ. Używał jej przez długi czas. Po kilku latach współpracy - wspomina dalej Józek Biedroń

- Cyzio i Babula rozstali się. I wtedy mój mistrz Janek Cyzio zaproponował mnie i Kaziowi Tomaszewskiemu udział w tworzonym przez siebie zespole muzycznym o nazwie KORMORANY. Moje sny stały się rzeczywistością. Graliśmy muzykę rozrywkową na dancingach w Sędziszowie i Ropczycach. Wraz z nami występował wtedy perkusista Tadziu Pragłowski, a czasami, przyjeżdżając pociągiem, wspomagał nas „na skoczka” perkusista słynnego Blackotu potem Breakoutu Józef Hajdasz.

I tak oto spełniły się marzenia młodego muzyka. Rozpoczął się dla niego - pod czujnym okiem mistrza Jana Cyzia - czas doskonalenia techniki gry na gitarze, ale także nauka aranżacji utworów muzycznych i co najważniejsze udanego wokalu. Przez lata gry w różnych zespołach i  okolicznościach czysty, liryczny baryton Józefa Biedronia wzbogacał instrumentarium orkiestry i budził uznanie słuchaczy. nadszedł rok 1968. Leader sędziszowskiego środowiska


muzyków popkultury Jan Cyzio ukończył zaocznie warszawskie Konserwatorium na kierunku kompozycji i dyrygentury z fagotem, jako instrumentem obowiązkowym. Rozpoczął pracę Reprezentacyjnym Zespole Artystycznym Wojska Polskiego w Warszawie. Na zawsze pożegnał się z Sędziszowem.

 

Zespół KORMORANY

Pierwszy od lewej z gitarą elektryczną - Józef Biedroń. Pierwszy od prawej z gitarą JOLANA

- Kazimierz Tomaszewski. Drugi od prawej, kierownik zespołu - Jan Cyzio.

Wejście do Domu Kultury w Sędziszowie.

Początek lat 60-tych XX wieku.

ASTRY

Osierocone jego odejściem sędziszowskie środowisko muzyków – amatorów skrzyknęło się i założyło zespół muzyczny ASTRY. Dołączył do nich „po wojsku” Józek Biedroń, który wkrótce stał się gitarowym leaderem zespołu i jego wokalistą. Wraz z nim grali Władek Marek i Franek Skarbek - saksofony i perkusja, Stasiu Kotula – akordeon i Olek Kanach – perkusja. Zespół preferował muzykę pop, a także „dla chleba” repertuar weselno- świąteczny. Wykorzystując nauki i przykład Janka Cyzia oraz talent Józefa Biedronia wspólnie aranżowali brzmienie granych utworów oraz formę sceniczną swoich występów. ASTRY grały od końca 1968 do 1989 roku. Grały do tańca, ofiarowując społeczności miasta ponad 20 lat pracy artystyczno-rozrywkowej.

Zespół ASTRY

Pierwszy od lewej – gitara, Józef Biedroń Pierwszy od prawej perkusja, Franciszek Skarbek

 

Tymczasem rosła konkurencja. Z końcem lat 80-tych zaczęto powszechnie używać instrumentów harmonicznych takich jak dobre keyboardy lub syntetyzatory. Coraz lepsze nagłośnienie wzmacniaczami i głośnikami dużej mocy preferowało mocno, basowo podkreślany rytm kosztem brzmienia instrumentów melodycznych. Zniknęły skrzypce, trąbka i akordeon. Zapomniano o fortepianie. Ostał się saksofon używany do solówek lub w muzyce disco polo. Pozostały gitary elektryczne. Stąd też ASTRY występowały coraz rzadziej, bo ich muzyka trąciła myszką. Ostatecznie zespół się rozwiązał. W takiej sytuacji leader ASTRÓW Józek Biedroń wybrał się do Stanów, gdzie występował z gitarą w polonijnej orkiestrze tanecznej Białe Orły.

 

ASTERS

W roku 1994 wrócił do Sędziszowa i dołączył do założonego pod jego nieobecność przez dawnych kolegów zespołu ASTERS. Niestety, grano z rzadka i okazyjne w niemodnej już formule, która nie trafiała w gusta odbiorców. Grano bardziej z sentymentu do uprawianej jak dawniej muzyki niż dla potrzeb muzycznego rynku Sędziszowa. W końcu zespół zakończył działalność. Pozostała jednak nostalgia za sceną.

PAKA SĘDZISZA

Po kilku latach, na początku 2001 roku z inicjatywy pracownika Domu Kultury akordeonisty i akompaniatora Jana Przybka, jego dyrektor Kazimierz Popielarz zaprosił do siebie Józefa Biedronia i Stanisława Kotulę - Spotkaliśmy się we czwórkę na luźnej rozmowie. – wspomina Biedroń – Była moda na tworzenie kapel podwórkowych. Spróbujmy. I tak się zaczęło. Dom Kultury stał się miejscem, gdzie spotykaliśmy się na próbach i gdzie dobieraliśmy i tworzyliśmy repertuar. Kapela występując pro bono miała integrować wokół niego społeczność Sędziszowa. I to udało się nam znakomicie. Rzeczywiście. Trudno jest nie docenić pomysłu Jana Przybka i zaangażowania w tworzenie kapeli Józefa Biedronia. Jak wspomina - Dołączyli do nowego zespołu, miedzy innymi, Franek Skarbek, Franek Stręk, Kazimierz Tomaszewski, Jan Klocek i co najważniejsze, Janusz Ignas - tekściarz i kontrabasista.


PAKA SĘDZISZA

Pierwszy eksperymentalny skład zespołu.

Pierwszy od lewej: Józef Biedroń, Franciszek Stręk, Franciszek Skarbek, Marian Charchut, akordeonista nieznany, Janusz Ignas, klarnecista nieznany, z trąbką Jan Przybek

Rok 2002

 

Praca w kapeli była wielkim wyzwaniem. Aranżowanie starych przebojów muzyki rozrywkowej, piosenek z warszawskiego Czerniakowa, przebogatej oferty utworów lwowskich i melodii rodzimego folkloru pod głosy i instrumentarium zespołu wymagała cierpliwości, wielu prób i talentu. Niezmiennie solistą i konferansjerem pozostawał Józek Biedroń. On też pisał często harmonikę funkcyjną wykonywanych utworów, a także komponował proste melodie do tekstów pisanych przez Janusza Ignasa. Ten utalentowany tekściarz, dowcipny i wrażliwy fraszkopisarz, dobry instrumentalnie kontrabasista jest autorem tekstu hymnu Sędziszowa. To jest hit. Jego pierwsze takty melodyczne, kuranty, wybrzmiewają w mieście z zegara wieży ratuszowej.

Na przestrzeni ponad 10 lat działalności zmieniał się skład osobowy kapeli. Na początku lat dwutysięcznych wzmocnił jej instrumentarium zdolny, profesjonalny muzyk Paweł Gnacek, swobodnie grający na banjo, akordeonie, fortepianie i kontrabasie. Nieco później do zespołu dołączył jego syn Konrad, uzdolniony i wykształcony muzycznie skrzypek. To właśnie Paweł przejął wkrótce kierowanie zespołem i rozpoczął  epokę jego ogólnopolskiej renomy oraz zdobywania zasłużonych laurów. A w PACE mimo upływu lat ciągle – z krótka przerwą prowadził „konferansjerkę”, grał na gitarze i śpiewał Józek Biedroń. Jego sceniczne doświadczenie i interesujący wokal, jak zawsze wzbogacały brzmienie kapeli. Towarzyszył im Kazimierz Tomaszewski, kolega Biedronia jeszcze z czasów „muzycznej stajni” Janka Cyzio, legendarnego sędziszowskiego instrumentalisty. Tomaszewski grał na zawieszonym na ramieniu bębnie ze stylowym napisem PAKA SĘDZISZA i herbem miasta. Mijały lata. Kapela zdobywała szlify. Jej absolutnym fanem i sponsorem był Kazimierza Kiełb, od 2006 roku Burmistrz Sędziszowa. Kapela zyskała miejską tożsamość i nazwę PAKA SĘDZISZA. Stała się własnością społeczną i powodem do dumy z bycia sędziszowianinem. Integrowała mieszkańców programem dając wykonawcom, muzykom i aktorom powód do osobistych satysfakcji.



PAKA Sędzisza

Od lewej: Janusz Ignas, Jan Przybek, Józef Biedroń, Kazimierz Tomaszewski, Romuald Klocek i Paweł Gnacek.

Październik 2013 r.

 

Ta nazwa i ten herb, pod którym tworzyli i prezentowali się sędziszowscy artyści amatorzy zdobywała w latach 2013 do 2018 wyróżnienia i premiowane miejsca na

„pudle” w Ogólnopolskich Festiwalach Kapel Folkloru Miejskiego im. Jerzego Janickiego w Przemyślu, najstarszej i najbardziej znanej tego typu imprezie w Polsce. Jej twórczość wspierał czynnie burmistrz miasta Bogusław Kmieć. w roku 2019 PAKA SĘDZISZA zajęła I miejsce na tym 41 już festiwalu. Tygodnik REPORTER z 16 maja 2019 w numerze 19 triumfalnie donosił:

„Mamy najlepszą kapelę w Polsce! Wygraliśmy z ośmioma konkurentami!” No i po niespełna trzech latach od tego wydarzenia Rada Miasta w Sędziszowie Małopolskim Uchwałą Nr XL/403/22 z dnia 10 lutego 2022 roku nadała Kapeli Podwórkowej „PAKA SĘDZISZA” wyróżnienie: Zasłużony dla Ziemi Sędziszowskiej.

CO DALEJ Z PAKĄ SEDZISZA?

Pod nieobecność Józia Biedronia - wspomina Paweł Gnacek - na początku lat dwutysięcznych dołączyłem do zespołu z moją grą na banjo, instrumentem typowym dla kapel miejskich, jej brzmienie zmieniło się. Można było budować nowe aranżacje granych wcześniej utworów. Przedwojenne tanga, przeboje lwowskiego i warszawskiego folkloru, ambitna muzyka weselna wzbogaciły nowym brzmieniem repertuar kapeli. Około roku 2004 do zespołu powrócił Biedroń, wnosząc jak zawsze dobrą grę na gitarze, konferansjerkę i charakterystyczny dla niego wokal. Tymczasem z zespołu odchodzili zasłużeni dla niej muzycy - amatorzy. Czas robił swoje. Rosły oczekiwania i wymogi publiczności. W takiej sytuacji przejąłem kierowanie kapelą, wzbogaciłem ją o moją grę na akordeonie, o teksty naszego satyryka i kontrabasisty Janusza Ignasa oraz o grę profesjonalnego skrzypka, mojego syna Konrada. No i postanowiłem


spróbować sił w zderzeniu z innymi na konkursach i festiwalach. Na początku był Przemyśl ze swoim 36. już Festiwalem kapel miejskich. Był to rok 2013. Zdobyte tam w silnej konkurencji II miejsce dodało nam skrzydeł. Wraz z tym sukcesem rosła popularność kapeli. Sędziszowianie byli z nas dumni. No i potem kolejne festiwale w Przemyślu, Łęcznej, Wysokiej do roku 2019, kiedy na 41. już przemyskim festiwalu zdobyliśmy I miejsce. Konkurencja była mocna i liczna. Grało tam aż 8 zespołów. Byliśmy szczęśliwi…

 

PAKA SĘDZISZA.

Od lewej: Konrad Gnacek, Józef Biedroń, Paweł Gnacek i Janusz Ignas.

18.06.2022

 

W tym roku w 46. już Ogólnopolskim Festiwalu Kapel Podwórkowych w Przemyślu uczestniczyło sześć zespołów. Występowały na rynku i na okolicznych osiedlach. Festiwal zakończył się koncertem galowym. Zwyciężyła kapela „Z Golesz Orkiestra” z Sulejowa. Niestety, tym razem zabrakło tam PAKI SĘDZISZA. - Blisko dwa lata temu zawiesiliśmy działalność – nostalgicznie relacjonuje Paweł Gnacek – Brak czasu na społeczną działalność, częste niedyspozycje zdrowotne muzyków, emigracja poza miasto skrzypka i brak zmiennika oto główne przyczyny tej decyzji. Ale także brak środków na aktywny marketing, spadek zainteresowania naszą twórczością i znużenie publiczności kapelą. To młodzi powinni kontynuować tę działalność, powinni ją modernizować, ulepszać nie tracąc nic z tradycji miejskiego muzykowania. Wierzę, że tak się stanie?

Czy zatem dobiega końca historia muzyków amatorów skupionych od lat wokół zasłużonego sędziszowskiego Domu Kultury? Czyżby dobiegała też końca historia sędziszowskiej kapeli PAKA SĘDZISZA? Inicjatywy wybitnie niekomercyjnej czynionej z potrzeby służeniu społeczeństwu miasta! Przedsięwzięcia, które to miasto tak znakomicie rozsławiło. Może po trwającej przerwie w działalności pojawią się jednak utalentowani, ambitni młodzi instrumentaliści, dobre głosy, skuteczni organizatorzy kultury muzycznej, którzy korzystając z doświadczenia zmęczonych sukcesami członków kapeli zbudują na jej


zrębach nowy artystyczny byt? A w dziele tym, z całą pewnością, będą mogli liczyć na opiekę i mecenat władz miasta z Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Kultury na czele.

 

Andrzej Skarbek

przy współpracy Marii Strzępki

Stowarzyszenie Historyczne Odrowąż

 

W tekście wykorzystano archiwa Józefa Biedronia , autora

oraz tygodnika REPORTER.


Brak komentarzy: