CO DALEJ
Z PAKĄ SĘDZISZA?
RZECZ O AMBITNYM
MUZYKOWANIU
Jest początek lat 60-tych. W Ameryce króluje rock and roll, a
w Polsce dynamicznie rozwija się big bit jego polska, gitarowa odmiana.
Niebiesko – Czarni, Czerwono – Czarni, wkrótce potem Czerwone Gitary to gdańskie zespoły rockowe, które
swoją grą rozpalały głowy i serca ówczesnej młodzieży. Gra na elektrycznej
gitarze w szkolnym lub zakładowym bigbitowym
zespole to marzenie
chłopców z tamtych
lat. Jednak tylko nielicznym to się udaje. Na
przeszkodzie stoi brak instrumentów, ich wysoka cena,
a także mała liczba nauczycieli gry na gitarze. Jednak tu i ówdzie pojawiają się sprowadzane z
Czechosłowacji gitary marki JOLANA. Na instrumentach tej firmy sporadycznie
grali Eric Clapton, Jimi Hendrix i inni. Naprzeciw marzycielom wychodzi
miesięcznik Młody Technik, który w kilku numerach publikuje instrukcje
samodzielnej budowy gitary elektrycznej. I
oto młody sędziszowianin Józio Biedroń, nie bez trudu, konstruuje dla siebie w pełni sprawny instrument. Jak dzisiaj
wspomina: Korpus gitary wyciąłem z
lipowej deski, a gryf z klonowego klocka o podłużnych słojach. Dokładnie umiejscowiłem progi na gryfie i
mostek na korpusie. I gitara o ostrym, elektrycznym dźwięku stroiła doskonale.
Pierwszym wzmacniaczem było analogowe radio AGA.
KORMORANY
Tymczasem w Sędziszowie, w Domu Kultury co czwartek i co
sobotę tańczono zapamiętale. Grali zawodowcy po średniej szkole muzycznej: sędziszowianin Jan Cyzio – utalentowany
klawiszowiec, oraz Jan Babula - trąbka,
związany małżeńsko z sędziszowianką Krysią Kowalską. Towarzyszyli im zapraszani
przez Babulę różni, profesjonalni rzeszowscy perkusiści. Babula i Cyzio grali porywająco. W snach grałem razem z nimi – opowiada Biedroń – Śniłem tym mocniej, bo lekcji muzyki
głównie harmonii podpartej grą na akordeonie uczył mnie Jasiu Cyzio.
Pod jego okiem ćwiczyłem też, ze zrozumieniem, gitarowe chwyty i
akordy. Ode mnie douczał się mój przyjaciel Kaziu Tomaszewski. Miał sprowadzoną z Czech prostą JOLANĘ. Używał jej przez długi czas. Po kilku latach
współpracy - wspomina
dalej Józek Biedroń
-
Cyzio i Babula rozstali się. I wtedy mój mistrz Janek Cyzio
zaproponował mnie i Kaziowi Tomaszewskiemu udział w tworzonym przez siebie zespole
muzycznym o nazwie
KORMORANY. Moje sny stały się rzeczywistością. Graliśmy muzykę rozrywkową na dancingach w Sędziszowie
i Ropczycach. Wraz z nami występował wtedy perkusista Tadziu Pragłowski, a
czasami, przyjeżdżając pociągiem, wspomagał
nas „na skoczka” perkusista słynnego Blackotu potem Breakoutu Józef Hajdasz.
I tak oto spełniły
się marzenia młodego muzyka.
Rozpoczął się dla niego - pod czujnym okiem mistrza Jana Cyzia
- czas doskonalenia techniki gry na gitarze,
ale także nauka
aranżacji utworów muzycznych i co najważniejsze udanego wokalu.
Przez lata gry w różnych
zespołach i okolicznościach
czysty, liryczny baryton Józefa
Biedronia wzbogacał instrumentarium orkiestry
i budził uznanie
słuchaczy. Aż nadszedł
rok 1968. Leader sędziszowskiego środowiska
muzyków popkultury Jan Cyzio ukończył zaocznie warszawskie Konserwatorium na kierunku kompozycji i
dyrygentury z fagotem, jako instrumentem obowiązkowym. Rozpoczął pracę
Reprezentacyjnym Zespole Artystycznym Wojska Polskiego w Warszawie. Na zawsze pożegnał się z Sędziszowem.
Zespół KORMORANY
Pierwszy od lewej z gitarą
elektryczną - Józef Biedroń. Pierwszy
od prawej z gitarą JOLANA
- Kazimierz Tomaszewski. Drugi
od prawej, kierownik zespołu - Jan Cyzio.
Wejście do Domu Kultury
w Sędziszowie.
Początek lat 60-tych XX wieku.
ASTRY
Osierocone jego
odejściem sędziszowskie środowisko muzyków – amatorów skrzyknęło się i założyło zespół muzyczny ASTRY.
Dołączył do nich „po wojsku” Józek
Biedroń, który wkrótce stał się gitarowym leaderem zespołu i jego wokalistą. Wraz z nim grali Władek Marek i Franek Skarbek - saksofony i perkusja, Stasiu Kotula –
akordeon i Olek Kanach – perkusja.
Zespół preferował muzykę pop, a także
„dla chleba” repertuar weselno- świąteczny.
Wykorzystując nauki i przykład
Janka Cyzia oraz talent Józefa
Biedronia wspólnie aranżowali brzmienie granych utworów oraz formę
sceniczną swoich występów. ASTRY grały od końca
1968 do 1989 roku. Grały do tańca, ofiarowując społeczności miasta ponad 20 lat
pracy artystyczno-rozrywkowej.
Zespół ASTRY
Pierwszy od lewej – gitara,
Józef Biedroń Pierwszy od prawej
– perkusja, Franciszek Skarbek
Tymczasem rosła konkurencja. Z końcem lat 80-tych zaczęto powszechnie używać instrumentów
harmonicznych takich jak dobre keyboardy lub syntetyzatory. Coraz lepsze
nagłośnienie wzmacniaczami i głośnikami dużej mocy preferowało mocno, basowo
podkreślany rytm kosztem
brzmienia instrumentów melodycznych. Zniknęły skrzypce, trąbka i akordeon. Zapomniano o fortepianie. Ostał się saksofon
używany do solówek lub w muzyce disco polo. Pozostały gitary elektryczne. Stąd
też ASTRY występowały coraz rzadziej,
bo ich muzyka trąciła myszką. Ostatecznie zespół się rozwiązał. W takiej
sytuacji leader ASTRÓW Józek Biedroń wybrał się do Stanów, gdzie występował z
gitarą w polonijnej orkiestrze tanecznej Białe Orły.
ASTERS
W roku 1994 wrócił do Sędziszowa i dołączył do
założonego pod jego nieobecność przez dawnych kolegów zespołu ASTERS. Niestety, grano
z rzadka i okazyjne w niemodnej już formule, która nie trafiała w gusta
odbiorców. Grano bardziej z
sentymentu do uprawianej jak dawniej muzyki niż dla potrzeb muzycznego rynku
Sędziszowa. W końcu zespół zakończył działalność. Pozostała jednak nostalgia za
sceną.
PAKA SĘDZISZA
Po kilku latach, na
początku 2001 roku z inicjatywy pracownika Domu Kultury akordeonisty i
akompaniatora Jana Przybka, jego dyrektor Kazimierz Popielarz zaprosił do
siebie Józefa Biedronia i Stanisława Kotulę - Spotkaliśmy
się we czwórkę na luźnej
rozmowie. – wspomina
Biedroń – Była moda na tworzenie kapel podwórkowych. Spróbujmy. I tak się
zaczęło. Dom Kultury stał się miejscem,
gdzie spotykaliśmy się na próbach
i gdzie dobieraliśmy i tworzyliśmy repertuar. Kapela występując pro bono miała integrować wokół niego społeczność
Sędziszowa. I to udało się nam znakomicie. Rzeczywiście. Trudno jest nie
docenić pomysłu Jana Przybka i zaangażowania w tworzenie kapeli Józefa
Biedronia. Jak wspomina - Dołączyli do
nowego zespołu, miedzy innymi, Franek Skarbek, Franek Stręk, Kazimierz
Tomaszewski, Jan Klocek i co najważniejsze, Janusz Ignas - tekściarz i kontrabasista.
PAKA SĘDZISZA
Pierwszy eksperymentalny skład zespołu.
Pierwszy od lewej: Józef
Biedroń, Franciszek Stręk, Franciszek Skarbek, Marian Charchut, akordeonista nieznany, Janusz Ignas,
klarnecista nieznany, z trąbką Jan Przybek
Rok 2002
Praca w kapeli była wielkim wyzwaniem. Aranżowanie
starych przebojów muzyki rozrywkowej, piosenek z warszawskiego Czerniakowa, przebogatej oferty utworów
lwowskich i melodii rodzimego folkloru pod głosy i instrumentarium
zespołu wymagała cierpliwości, wielu prób i talentu. Niezmiennie solistą i
konferansjerem pozostawał Józek Biedroń. On też pisał często harmonikę
funkcyjną wykonywanych utworów, a także komponował proste melodie do tekstów
pisanych przez Janusza Ignasa. Ten
utalentowany tekściarz, dowcipny i wrażliwy fraszkopisarz, dobry
instrumentalnie kontrabasista jest autorem tekstu hymnu Sędziszowa. To jest hit. Jego pierwsze
takty melodyczne, kuranty,
wybrzmiewają w mieście
z zegara wieży ratuszowej.
Na przestrzeni ponad 10 lat działalności zmieniał się skład osobowy kapeli. Na początku lat dwutysięcznych wzmocnił jej instrumentarium zdolny, profesjonalny muzyk Paweł Gnacek, swobodnie grający na banjo, akordeonie, fortepianie i kontrabasie. Nieco później do zespołu dołączył jego syn Konrad, uzdolniony i wykształcony muzycznie skrzypek. To właśnie Paweł przejął wkrótce kierowanie zespołem i rozpoczął epokę jego ogólnopolskiej renomy oraz zdobywania zasłużonych laurów. A w PACE mimo upływu lat ciągle – z krótka przerwą – prowadził „konferansjerkę”, grał na gitarze i śpiewał Józek Biedroń. Jego sceniczne doświadczenie i interesujący wokal, jak zawsze wzbogacały brzmienie kapeli. Towarzyszył im Kazimierz Tomaszewski, kolega Biedronia jeszcze z czasów „muzycznej stajni” Janka Cyzio, legendarnego sędziszowskiego instrumentalisty. Tomaszewski grał na zawieszonym na ramieniu bębnie ze stylowym napisem PAKA SĘDZISZA i herbem miasta. Mijały lata. Kapela zdobywała szlify. Jej absolutnym fanem i sponsorem był Kazimierza Kiełb, od 2006 roku Burmistrz Sędziszowa. Kapela zyskała miejską tożsamość i nazwę PAKA SĘDZISZA. Stała się własnością społeczną i powodem do dumy z bycia sędziszowianinem. Integrowała mieszkańców programem dając wykonawcom, muzykom i aktorom powód do osobistych satysfakcji.
PAKA Sędzisza
Od lewej: Janusz Ignas,
Jan Przybek, Józef Biedroń, Kazimierz Tomaszewski, Romuald Klocek i
Paweł Gnacek.
Październik 2013 r.
Ta nazwa i ten herb, pod którym tworzyli i prezentowali się
sędziszowscy artyści amatorzy zdobywała
w latach 2013 do 2018 wyróżnienia i premiowane miejsca na
„pudle” w
Ogólnopolskich Festiwalach Kapel Folkloru Miejskiego im. Jerzego Janickiego w
Przemyślu, najstarszej i najbardziej znanej
tego typu imprezie
w Polsce. Jej twórczość
wspierał czynnie burmistrz miasta
Bogusław Kmieć. Aż w roku 2019 PAKA SĘDZISZA zajęła
I miejsce na tym 41 już festiwalu. Tygodnik REPORTER z 16 maja
2019 w numerze 19 triumfalnie
donosił:
„Mamy najlepszą kapelę w Polsce! Wygraliśmy z
ośmioma konkurentami!” No i po niespełna trzech latach od tego wydarzenia
Rada Miasta w Sędziszowie Małopolskim Uchwałą Nr XL/403/22 z dnia 10 lutego
2022 roku nadała Kapeli Podwórkowej „PAKA SĘDZISZA” wyróżnienie: Zasłużony dla
Ziemi Sędziszowskiej.
CO DALEJ Z PAKĄ
SEDZISZA?
Pod nieobecność Józia
Biedronia - wspomina Paweł Gnacek - na
początku lat dwutysięcznych dołączyłem do zespołu z moją grą na banjo,
instrumentem typowym dla kapel
miejskich, jej brzmienie zmieniło się. Można było budować nowe aranżacje granych
wcześniej utworów. Przedwojenne tanga, przeboje lwowskiego i
warszawskiego folkloru, ambitna muzyka weselna wzbogaciły nowym brzmieniem repertuar
kapeli. Około roku 2004 do zespołu
powrócił Biedroń, wnosząc
jak zawsze dobrą grę na gitarze, konferansjerkę i charakterystyczny
dla niego wokal. Tymczasem z zespołu odchodzili zasłużeni dla niej muzycy -
amatorzy. Czas robił swoje. Rosły oczekiwania i wymogi publiczności. W takiej
sytuacji przejąłem kierowanie kapelą, wzbogaciłem ją o moją grę na akordeonie,
o teksty naszego satyryka i kontrabasisty Janusza Ignasa oraz o grę profesjonalnego skrzypka, mojego syna Konrada. No i postanowiłem
spróbować sił w zderzeniu z innymi na konkursach i festiwalach. Na początku był Przemyśl ze swoim 36. już Festiwalem kapel
miejskich. Był to rok 2013.
Zdobyte tam w silnej konkurencji II miejsce dodało nam
skrzydeł. Wraz z tym sukcesem rosła popularność kapeli. Sędziszowianie byli
z nas dumni. No i potem kolejne
festiwale w Przemyślu, Łęcznej, Wysokiej aż do roku 2019,
kiedy na 41. już przemyskim festiwalu zdobyliśmy I miejsce. Konkurencja była
mocna i liczna. Grało tam aż 8 zespołów. Byliśmy szczęśliwi…
PAKA SĘDZISZA.
Od lewej: Konrad Gnacek,
Józef Biedroń, Paweł Gnacek i Janusz
Ignas.
18.06.2022
W tym roku w 46. już Ogólnopolskim Festiwalu Kapel
Podwórkowych w Przemyślu uczestniczyło sześć zespołów. Występowały na rynku i
na okolicznych osiedlach. Festiwal zakończył się koncertem galowym. Zwyciężyła
kapela „Z Golesz Orkiestra” z Sulejowa. Niestety, tym razem zabrakło tam PAKI
SĘDZISZA. - Blisko dwa lata temu
zawiesiliśmy działalność –
nostalgicznie relacjonuje Paweł Gnacek – Brak czasu na społeczną działalność, częste
niedyspozycje zdrowotne muzyków, emigracja
poza miasto skrzypka i brak zmiennika oto główne przyczyny tej decyzji. Ale także brak środków na aktywny marketing, spadek zainteresowania
naszą twórczością i znużenie publiczności kapelą. To młodzi powinni kontynuować tę działalność, powinni
ją modernizować, ulepszać nie
tracąc nic z tradycji miejskiego
muzykowania. Wierzę, że tak się stanie?
Czy zatem dobiega końca historia muzyków amatorów skupionych od lat wokół zasłużonego sędziszowskiego Domu
Kultury? Czyżby dobiegała też końca historia sędziszowskiej kapeli PAKA
SĘDZISZA? Inicjatywy wybitnie niekomercyjnej czynionej z potrzeby służeniu
społeczeństwu miasta! Przedsięwzięcia, które to miasto tak znakomicie
rozsławiło. Może po trwającej przerwie w działalności pojawią się jednak
utalentowani, ambitni młodzi instrumentaliści, dobre głosy, skuteczni
organizatorzy kultury muzycznej, którzy korzystając z doświadczenia zmęczonych sukcesami członków kapeli zbudują na jej
zrębach nowy artystyczny byt? A
w dziele tym, z całą pewnością,
będą mogli liczyć na opiekę i mecenat władz miasta z
Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Kultury na czele.
Andrzej Skarbek
przy współpracy Marii Strzępki
Stowarzyszenie Historyczne Odrowąż
W tekście wykorzystano archiwa Józefa Biedronia , autora
oraz
tygodnika REPORTER.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz