czwartek, 25 września 2025

 

UCIECZKA I NADZIEJA

EMIGRACJA GALICYJSKA

 

Porozbiorowa Polska rozdarta miedzy trzech zaborców i wymazana z mapy Europy - wobec represji politycznych, klęsk powstańczych i pogarszających się warunków ekonomicznych – na przestrzeni II połowy XIX wieku traciła swoich obywateli. Jak podają źródła około 3,5 miliona odważnych i zaradnych Polaków zdecydowało się „uciec na stałe”  z ojczyzny by na obczyźnie szukać lepszego życia. Ich przedsiębiorczość i najczęściej, młode silne ręce zaczęły uczestniczyć w ożywieniu gospodarczym Stanów Zjednoczonych, Kanady, Brazylii i Argentyny, ale też Niemiec, Austrii  i Czech.   

 

NADZIEJA

Galicja, jako Królestwo Galicji i Lodomerii,  była jednym z najbiedniejszych regionów monarchii austro-węgierskiej.  Obejmowała tereny Małopolski Zachodniej, pomiędzy Wisłą a Sanem, Małopolski Wschodniej tj. Ruś Czerwoną ze Lwowem, Stanisławowem, Tarnopolem, Przemyślem i Sanokiem, oraz fragmenty Wołynia,  Podola i  Bukowiny. Rozdrabnianie gospodarstw rolnych, przeludnienie wsi  oraz niskie plony  prowadziły wśród chłopów do biedy, głodu i braku perspektyw. Po zniesieniu pańszczyzny i ich uwłaszczeniu całe rzesze mieszkańców wsi, dotychczas  „zaopiekowanych” socjalnie  przez dwory i folwarki, zderzyły się z realiami gospodarki towarowo-pieniężnej. Z koniecznością sprzedaży na rynku wyprodukowanych przez siebie płodów rolnych, sprzedaży swojej pracy i kupowania za pieniądze towarów, zapewnianych wcześniej przez dwory,  w ramach wymiany barterowej. Rosło zapotrzebowanie na „żywy pieniądz”. Okres ten trwał około 25 lat,  po którym - mimo nabywania przez nielicznych  chłopów rozparcelowywanej, ziemiańskiej ziemi -  sytuacja nie uległa poprawie. Tym bardziej, gdy zarzucono zwyczaj pozostawiania gospodarstwa w rękach najstarszego syna i zaczęto je dzielić pomiędzy rodzeństwo. Toteż powszechna bieda i brak możliwości rozwoju karlejących  gospodarstw sprawiły, że odważniejsi i bardziej zdeterminowani zaczęli szukać lepszego życia za granicą. Z ofertą wyjazdu wychodzili naprzeciw pośrednicy.


Emigranci przy burcie parowca w Bremie – Niemcy rok 1874

Domena publiczna

W konsekwencji wielu mieszkańców zwłaszcza z zachodniej Galicji z okolic Nowego Sącza, Rzeszowa, Tarnowa ruszyło tłumnie „za chlebem” do Ameryki. To wtedy narodziła się  melodia i słowa songu  „Góralu czy ci nie żal… śpiewana  tęsknie do dzisiaj.

 


Emigranci na statku – widoczna Statua Wolności

Domena publiczna



Emigranci na Ellis Island -  Ameryka rok 1902

Domena publiczna.


Emigranci na ziemi amerykańskiej po zejściu na ląd.

Domena publiczna

 

Niektórzy wracali po kilku latach z zarobionymi „dolarami”, ale wielu osiedlało się tam na stałe w stanach Nowy Jork, Pensylwania, New Jersey, Illinois,  głównie w Chicago, a z czasem w wielu innych ośrodkach na wschodzie i środkowym zachodzie Stanów, tworząc tam etniczne skupiska „krajanów”. Później przekształciły  się one w silne ośrodki polonijne. Ocenia się, że w okresie od 1870 roku do 1914 wyemigrowało z Galicji około  miliona mieszkańców. Jednak po zarobieniu dolarowej gotówki  wielu z nich powróciło do kraju.        Swoim strojem,  swobodniejszym  zachowaniem i inwestycjami w rozwój pozostawionych gospodarstw budzili powszechny podziw skłaniając tym samym  kolejnych młodych ludzi do wyjazdu „za ocean. Apogeum emigracyjne do Stanów przypadło na  przełom  XIX i XX wieku.  

 

„ZA CHLEBEM”  Z  POWIATU ROPCZYCKIEGO.

Jak proces wypraw „za chlebem” przebiegał w okolicach Ropczyc i Sędziszowa w swojej monografii pt. „ PRZESZŁOŚĆ WSI POWIATU ROPCZYCKIEGO  W USTACH ICH MIESZKAŃCÓW”  opisał  etnograf dr Jerzy Fierich. Powiat ropczycki był terenem, którego mieszkańcy żyli głównie z rolnictwa i drobnego rzemiosła. Gospodarstwa stawały się coraz mniejsze, ziemi nie starczało, a warunki życia  surowe. W takich okolicznościach emigracja stała się ucieczką od biedy i nadzieją na przyszłość. Wg. relacji Fiericha  jako jeden z pierwszych  w roku 1883 wyjechał z Krzywej  do Ameryki, Wojciech Łagowski. Cyt:  „toż to było we wsi strachu i gadania bez liku, bowiem naród bał się kolej jechać, a cóż dopiero okrętem, którego nikt nie znał i nigdy nie widział.  W rok później wyjechał drugi, potem trzeci, a kiedy ci przesłali kilka dolarów to istny szał ogarnął wszystkich, pożyczał kto mógł na drogę i wyjeżdżał do złotodajnego kraju”. O wyjeździe każdy marzył, a na zabawach śpiewano „ O przekrasno Ameryko, byś nie była tak daleko…”

EMIGRACJA ŁAŃCUCHOWA

Pojawiło się zjawisko emigracji łańcuchowej. Wyjazd jednych osób uruchamiał wyjazdy kolejnych. Przysyłane i przywożone z Ameryki pieniądze w znaczący sposób poprawiały materialne warunki życia na wsi. Taka opinią dzielono się z etnografem  w Wolicy Piaskowej i Borku Wielkim. W Kamionce i Latoszynie mieszkańcy twierdzili,  że zarobione w Ameryce pieniądze umożliwiły  powracającym nabywanie ziemi z rozparcelowywanych ziemiańskich majątków. Jak pisze dr  Fierich,  emigranci  wspomagali pieniężnie również swoje wsie. Np. w Jaźwinie wybudowano dom ludowy.   Szacuje się, że w latach 1880 do 1914 roku z terenu powiatu ropczyckiego,  zamieszkiwanego przez około 58 000 ludzi  wyjechało głównie do Ameryki,  od sześciu do siedmiu tysięcy osób.

ZA DOLARY ZIEMIA

Parcelacja ziemiańskich  folwarków zaczęła się w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Proces ten trwał aż do początku lat 20-tych wieku następnego.. Rozparcelowywane grunta – poza  Żydami, kupcami i ziemianami - nabywali za amerykańskie pieniądze miejscowi i okoliczni chłopi. Np. ze Szkodnej, Lubczy, Nagoszyna, Borowej i Nawsia.  Kupowali je wprost lub przez Bank Ziemski w Łańcucie.  Nabywano po kilkanaście mórg, ale też po kilka. Na tych gruntach najczęściej powstawały nowe gospodarstwa np. w Nagoszynie powstało ich aż 31, niezależnie od tego niektóre małe  gospodarstwa powiększały swój dotychczasowy obszar. Czasem też powstawały całkiem nowe przysiółki, tak jak w Sielcu - Podlasek z 20 gospodarstwami, a w ww. Nagoszynie - Cieszęcin. Zjawisko to miało też negatywne skutki.  Jak pisze dr. Jerzy Fierich „pod pewnymi względami rozparcelowywanie folwarków było dla chłopów niekorzystne, gdyż wcześniej dwory dawały zarobek, zwłaszcza chłopom uboższym.” Zanikała dawna równość w biedzie i potencjale produkcyjnym.  Wieś zaczęła się rozwarstwiać. Bogatym przybywało, a biedni stopniowo ubożeli. To właśnie oni napędzali zjawisko emigracji zarobkowej do Stanów.

ROZWÓJ WSI

Jednak zmiany te miały też  znaczący społecznie, pozytywny skutek. Wraz z parcelacją dworów znikało ich prawo propinacji czyli monopolu na produkcję i wyszynk alkoholu.  Skutkiem tego zamykano dzierżawione od ziemian żydowskie karczmy. Gwałtownie zanikało zbiorowe pijaństwo, pojawił  się zaś przywieziony z Ameryki etos pracy i postęp techniczny. Zaczęto sprowadzać nieznane wcześniej maszyny rolnicze jak kultywatory, obsypniki, młocarnie itp. Zaczęto hodować bydło mleczne, uprawiać rośliny okopowe.  głównie ziemniaki. Zaprzestano powszechnej wcześniej uprawy i przetwarzania lnu na odzież zastępując  ubiorami z importowanych tkanin bawełnianych. Zakładano kółka rolnicze i spółdzielnie mleczarskie. Pierwsze kółko powstało już w 1887 roku w Brzezinach. Kółka z kolei otwierały sklepiki skutecznie konkurujące z handlem żydowskim. Powstawały samopomocowe instytucje finansowe takie jak Towarzystwo Zaliczkowe w Sędziszowie.   Ale dopiero spółdzielcze spółki oszczędnościowe typu Reiffeisena stworzyły odpowiednie dla potrzeb wsi warunki finansowania produkcji rolniczej. Na uwagę zasługują ochotnicze straże pożarne. Pierwszą założono w 1898 w Brzezinach, kolejne w Borku Wielkim  i Zwierniku. Potem już  straż pożarna istniała w każdej wsi strzegąc jej zabudowań przed ogniem.  Zmienił się także strój chłopa, a wraz z nim świadomość klasowa. Jak pisze dr. Fierich  w Bobrowej chłopi powracający z Ameryki sprowadzali nowe mody, ubrania,  oberoki, marynarki, palta, krawaty i różne obce zwyczaje”.

TOŻSAMOŚĆ SPOŁECZNO-POLITYCZNA

Budziła się wśród chłopów świadomość klasowa oraz chęć oddziaływania na stosunki społeczne na swojej wsi, w gminie, w powiecie i w kraju.  Pierwsze zaczątki ruchów politycznych odnotowano w roku 1858 na wspólnym  zjeździe chłopów z Wolicy Ługowej i Przedmieścia Sędziszowskiego.  Jednak powszechne rozbudzenie świadomości politycznej nastąpiło dopiero w latach osiemdziesiątych XIX wieku dzięki obywatelskiemu nauczaniu ks.Stanisława Stojałowskiego – społecznika i ważnej postaci ruchu ludowego. Za jego zachętą zaczęto wspólnie czytać gazety takie jak „Niedziela” „Pszczółka”  „Wieniec”  i  Gazetę Świąteczną. Pojawili się liderzy ruchu ludowego „ do których chłopi udawali się po wskazówki i wyjaśnienia i u których schodzili się na narady polityczne. Taka rolę w okolicy Wolicy Ługowej odgrywał Stanisław Birkowski, a w okolicach Wielopola Maciej Gac z Nawsia” – odnotowuje dr  Jerzy Fierich. Ruchy te jeszcze nieśmiałe, wkrótce połączyły się i już 28 lipca 1895 roku chłopscy delegaci utworzyli w Rzeszowie w gmachu Sokoła  Stronnictwo Ludowe , które wkrótce  przyjęło nazwę  Polskie Stronnictwo Ludowe. Istnieje ono do dzisiaj.

IMIGRANCI ROZWIJAJĄ AMERYKĘ

 Tymczasem w Ameryce i innych krajach,  polskie, emigranckie ręce przyczyniały się do dynamicznego  rozwoju gospodarczego. W USA powstawały fabryki, kopalnie, linie kolejowe  - potrzebna była tania siła robocza gotowa do pracy fizycznej. Przybysze z Galicji nie znali języka, nie mieli obywatelstwa amerykańskiego i byli w pełni zależni od pracodawców. Nie uczestniczyli też w znaczących buntach czy strajkach.  Zamiast tego tworzyli liczne, lokalne stowarzyszenia i fundacje, a także gazety i stacje radiowe,  które były platformami do dyskusji i pomocy wzajemnej. Powstawały kościoły i szkoły wspomagające zachowanie polskiej tożsamości, a również po to żeby przygotować kolejne pokolenia do życia w nowym kraju. Tym zjawiskom sprzyjał rząd Stanów Zjednoczonych, wykorzystywał je skutecznie przemysł,  zyskiwali zaś wszyscy Amerykanie:  ci starzy, dawno tam przybyli i ci świeżej daty, którzy zarobionymi pieniędzmi wspomagali też pozostawione „za wodą” małe ojczyzny. Ten kolosalny rozwój odnotowany na przełomie XIX i XX wieku w  kraju emigrantów, jakim są Stany Zjednoczone,  wspomagali Polacy,  przybywający tam  licznie z trzech zaborów. Z biegiem lat budził się wśród nich żal, że nie było im dane osiągnąć na Ojcowiźnie dobrostanu jaki wyrwali swoją pracą Ameryce.  Historia emigracji zmusza dziś do postawienia pytania: jak pogodzić  wrogość do współczesnych migrantów z tamtą opowieścią? Jak przekonać do przyjaznego ich wykorzystywania? Jak w końcu uznać ich trud za przyczynek do rozwoju naszego kraju, którego,  - na szczęście  - nie trzeba już opuszczać ani za „za chlebem” ani ku wolności.    

Andrzej Antoni Skarbek

Stowarzyszenie Historyczne ODROWĄŻ

Wrzesień 2025 rok

 

W tekście wykorzystano:

Zdjęcia i grafiki z domeny publicznej,

ponadto: Przeszłość wsi

powiatu ropczyckiego w ustach jej mieszkańców.

dr. Jerzy Fierich wyd. 1933 roku


Brak komentarzy: